Często kupuję książki, które są po prostu książkami i nie wnoszą nic wartego zapamiętania przez moje dziecko. Wystarczy, że na okładce pojawi się ulubiony bohater mojego dziecka i małe rączki od razu po nią sięgają. Staram się przekazywać żyłkę czytelniczą mojemu potomkowi, więc mu nie odmawiam, mimo że często tekst w niej jest mało sensowny, a czasem nawet głupi. Co wtedy robię? Fantazjuję, wymyślam swoje teksty, zamieniam przygody na inne. Na szczęście jeszcze mogę… Na swoje usprawiedliwienie jednak przyznam, że wiele razy szukam mądrych książek. Przeglądam rankingi, czytam opinie i kupuję lub wypożyczam w jeszcze na szczęście istniejących bibliotekach. Tak też znalazłam książkę, o której chcę napisać.

Na pozycję “Gdzie jest moja książeczka” Jona Klassena wielokrotnie trafiałam w rankingach książek dla dzieci. Na początku nie byłam do niej przekonana, ale w pewnym momencie chyba już podprogrowo poczułam, że muszę ja mieć, gdy zobaczyłam ją już nie wiem, który raz. Książka pojawiła się w domu. Mój syn zakwalifikował ją do książek nadających się do wielokrotnego czytania każdego dnia. Jego selekcję przeszła. Moje odczucia też są raczej pozytywne. Rzeczywiście może być fajnym wstępem do pokazania czym jest kłamstwo na tym danym, konkretnym przykładzie. Duże ilustracje, mało tekstu, szybko się czyta. Nie jest tam opisane bezpośrednio, że coś było kłamstwem lub to właśnie jest kłamstwo. Dziecko im starsze tym samo na to wpadnie, a te młodsze mogą być poinformowane przez rodziców na przykładzie bohaterów. Moją selekcję ta książka również przeszła. Krótko i na temat – polecam!

 Pozytywny wpływ na określone aspekty rozwojowe dziecka, któremu czytamy:

  •  niezastąpiony niczym czas z rodzicem, który jest najbardziej rozwijającym bodźcem dla dziecka
  • poszerzanie wiedzy o istniejących zachowaniach ludzkich, które nie zawsze są pozytywne
  • poszerzanie słownika wyrazowego
  • utrzymanie uwagi na jednej czynności co wzmacnia koncentrację
  • poszerzanie wyobraźni i kreatywności, a także empatii