Coraz częściej mówi się o autyzmie, coraz liczniejsza grupa ludzi wie, czym jest. Osobiście bardzo mnie to cieszy, ale jak się okazuje, ludzie ciągle posługują się pojedynczymi przykładami symptomów, o których gdzieś usłyszeli lub przeczytali. Dlatego postaram się opisać autyzm tak po ludzku i z empatią, bez myślników i teorii. Przestawię, go tak jak ja go widzę z perspektywy wieloletniego spędzania czasu z dziećmi z autyzmem.

 

Zacznę od tego, że KAŻDE, ale to KAŻDE dziecko z autyzmem jest inne. Każde jest niezwykłe i jedyne w swoim rodzaju. Gdy patrzę na swoich podopiecznych zauważam, że postrzegają świat w inny, niezwykły sposób, który nam zwyczajnym śmiertelnikom trudno sobie nawet wyobrazić. Wielokrotnie łapię się na uczuciu żalu, spowodowanym tym, że prawdopodobnie nigdy nie będzie mi dane namacalnie poznać ich sposób postrzegania świata i ludzi. Wielka szkoda, bo o wiele łatwiej byłoby mi je zrozumieć i nauczyć się podziwiać coś z pozoru zwyczajne. Dzieci te, często niezwykle coś fascynuje, zaczynając od zainteresowania np. fizyką i mostami a kończąc np. na wiatrakach, latających pyłkach kurzu lub okruszkach na dywanie. Z drugiej zaś strony mogą się z taką samą mocą czegoś bać np. hałasu, tłumu, czy innych z naszej perspektywy zwyczajnych rzeczy. Niewątpliwie świat jest w jakiś sposób dla nich wyzwaniem, potrzebują stałości, przewidywalności i rutyny, żeby czuć się w nim bezpiecznie. Nierzadko zmiana rytuału dnia, tygodnia, przemeblowanie, nowa osoba w ich otoczeniu zaburza ich poczucie bezpieczeństwa. Na co mogą silnie reagować krzykiem, izolacją lub lękiem.

 

Między innymi dlatego, że każde z dziecko z autyzmem ma problemy z komunikacją. Trudno jest funkcjonować, gdy mowa innych jest dla nas niezrozumiała, a sami też nie możemy nic powiedzieć. Jest grupa dzieci, które nie mówią i nie rozumieją mowy ludzkiej, albo mówią, powtarzając np. dialogi z bajek, bo sytuacja kojarzy im się z tym, co widziały w bajce. Są też dzieci, które mówią i rozumieją większość wypowiedzi dorosłych, ale nierzadko na swój dosłowny sposób. Część dzieci, mówiących robi to niegramatycznie, ma trudności ze składnią zdania podczas wypowiedzi, zadawaniem pytań. Istnieje też grupa dzieci, która rozumie wszystko, ale ich neurologia z określonego powodu nie pozwala na żadną wypowiedź. No i właśnie trudności w komunikacji są pierwszym aspektem, trudniejszego startu w funkcjonowaniu wśród ludzi i w jakimś sensie poczucia zagrożenia.

 

Związki rówieśnicze lub relacje z innymi ludźmi, również nie są łatwe dla dzieci z autyzmem. Nie rzadko ludzka mimika, gesty i wyrażane dzięki nim emocje są dla nich trudne i niezrozumiałe. Nie czerpią z niej podpowiedzi, zwłaszcza na poziomie trudniejszych emocji poza smutkiem i radością. Często sama twarz i to, co się na niej dzieje je rozprasza, dlatego unikają one, patrzenia na ludzką twarz, podczas rozmowy.

W nawiązaniu relacji z innymi dziećmi przeszkadza często brak naturalnej umiejętności zabawy np. w udawanie, naśladowanie, wchodzenie w role. Nie ułatwia też chęć działania na własnych zasadach, bez umiejętności czekania na swoją kolej i brak umiejętności zabawy na zasadach/pomysłach innych. Monotematyczność zabawy, która kręci się wokół ulubionego tematu/zainteresowania.

Dzieci często, dopóki nie zaznają radości z przebywania z drugą osobą, unikają towarzystwa, same angażują się aktywności, które sprawiają im przyjemność.

W zabawie też jest duża rozbieżność, zaczynając od zabaw rzeczami z naszego punktu widzenia dziwnymi takie jak opakowania po lekach, szkiełka, ryż, ustawianie w szeregi w wieżę, grupowania do szukania obiektu swojego zainteresowania w internecie, rysowania go, zbieractwa, jazdy autobusami po całym mieście czy zapoznawania się z coraz nowymi rozkładami jazdy pociągów.

 

 

Dodatkowym czynnikiem, który może dzieciom z autyzmem przeszkadzać w kontaktach z ludźmi jest np. ich zapach, który mogą odczuwać wielokrotnie silniej od innych. Wynika to, ze sposobu przetwarzania bodźców na poziomie ich zmysłów. Dzieci z autyzmem mogą być nadwrażliwe na zapachy, smak, dotyk zarówno lekki, jak i mocny, dźwięki, bodźce wzrokowe, ale mogą też ich poszukiwać, bo odczuwają je niewystarczająco. Część moich dzieci obwąchuje przedmioty, ludzi lub pokarm, przyglądają się święcącym, wirującym przedmiotom, dostarcza sobie, głośnych dźwięków rzucając, odbijając coś od podłogi lub popiskując.

W sferze emocji zauważa się trudność z ich hamowaniem i szybką przerzutność z emocji pozytywnych do negatywnych. Dzieci  autyzmem, cieszą lub złoszczą całym ciałem. Podczas radosnych chwil mogą podskakiwać, machając rękoma lud uderzać głową o podłogę, gdy są złe. To jest ich przekaz dla nas, gdy nie mogą go wyrazić słownie.

Nie jest tak, że jedno dziecko charakteryzuje wszystko, co napisałam, podobnie jest z nasileniem różnych symptomów. Ważne, aby dostrzegać ich zachowanie przez pryzmat tego, dlaczego tak się dzieje. Mam poczucie, że i tak bardzo mało napisałam, ale starałam się krótko i na temat. Coś pewnie skróciłam, coś przeoczyłam, ale oparłam się na tym, co najważniejsze, przynajmniej tak mi się wydaje.

Ważną kwestią, na którą chcę zwrócić uwagę to, aby te świetne dzieciaki wspierać od samego początku, by miały szanse na zrozumienie naszego świata, aby w nim jakoś się odnaleźć i funkcjonować. Im później się im pomaga, tym mniej z tego czerpią, bo zakorzeniają swoje własne sposoby radzenia sobie. Warto też nie mylić terapii z naprawą na podobieństwo większości z nas. Ich się nie naprawi, bo nie są zepsuci, tylko niezwykli.