Są takie dni, że najzwyczajniej w świecie nie ma się czasu na wspólną zabawę z własnym dzieckiem. Bo jest stos ubrań do prania, talerzy do zmywania, zabawek do posprzątania i innych takich-takich 🙂 Wiadomo, dziecko nie odpuści i człapie za nami krok w krok z prośbą o pobawienie się z nim, jest nieugięte i często nie rozumie, że coś MUSIMY. Oczywiście ja chwilę się bawię, ale ciągle w tyle głowy “krzyczą” obowiązki i w moment tym krzykom ulegam. Staram się angażować swojego synka do pomocy, wymyślam mu różne zadania, ale on nie zawsze chce pomóc swojej mamie. Ostatnio coraz częściej wymyślam kreatywne aktywności, w które moje dziecko może się samodzielnie zaangażować będąc w moim pobliżu. Robiąc coś w kuchni, postanowiłam rozłożyć pudełko made in Ikea i wysypać na nim mąkę. Opowiedziałam synkowi, że oto spadł śnieg i może wziąć samochody i po nim pojeździć. Okazało się, że był to strzał w 10. Mój syn jeździł po mące, rozjeżdżał nią, mówił, że robi ślady, że samochód jest cały w śniegu, jest w zaspie itp. itd. Finalnie miałam godzinę na domowe obowiązki, które zakończyłam i już w 100% mogłam oddać się zabawie z synem. Polecam bo jak widać tak mało znaczy tak dużo 🙂

Jak to się ma do rozwoju dziecka:

  • samodzielne zaangażowanie się w zabawę uczy planowania własnego czasu i nauki “zajęcia się sobą” – wbrew pozorom nie jest to łatwe
  • podczas tego typu zabawy rozwija się kreatywność
  • dzięki kreatywnemu rodzicowi, dziecko nabywa nowych pomysłów na zabawę