Dziecko od momentu narodzin ciągle doznaje czegoś pierwszy raz. Jesteśmy świadkami tych wydarzeń od samego początku i obserwując je albo nas bawią, albo zachwycają, albo jesteśmy dumni jak pawie, z tego, co pierwszy raz zrobiło nasze dziecko. Sytuacje tę powodują, że sami też staramy się podsuwać naszym pociechom nowości, zabieramy ich w nowe miejsca, pokazujemy, kupujemy etc. etc.

Jakiś czas temu, jako że sama uwielbiam grać w gry planszowe, postanowiłam, że chyba nadszedł już czas na pierwszą grę dla mojego dziecka. Nie nastawiałam się na pionki, kostkę, bo przecież moje dziecko jest jeszcze za małe (miał wtedy ok. 2,6 lat), bardziej myślałam o czymś zręcznościowym jak gra w małpki itp. Na szczęście okazało się, że jedna z moich ulubionych firm ukierunkowana na dzieci stworzyła produkt, który wzbudził we mnie ogromne wow! Wiedziałam, że muszę koniecznie ją mieć tu i teraz i to nie była gra zręcznościowa. Czasem nas mamy ogarnia to uczucie i wiemy jak trudno je opanować. Ku mojemu zdziwieniu następnego dnia wraz ze świeżą dostawą gier, zabawek i pomocy do mojej kochanej pracy doszła właśnie TA gra, którą zamówiły moje szefowe-istna telepatia! (nie bez powodu lubię miejsce, w którym pracuje). Mając taką okazję, postanowiłam, że najpierw przetestuję grę, zanim ją kupię. Tym sposobem upiekłam dwie pieczenie na jednym ogniu. Nauczyłam się zasad gry i mogłam w nią grać z moimi podopiecznymi, a przy okazji, okazało się, że gra spotkała się z wielkim entuzjazmem mojego syna. Później natomiast okazało się, że nie tylko 2,5-latek jest nią zauroczony, ale i 5-latki

Gra jak przystało na jej producenta, czyli Djeco jest piękna w swej prostocie. Od pudełka do elementów gry kończąc. Ma gumowe bardzo ładnie figurki, dwie małe plansze-kry, kostkę, mostek i drewienka, na którym on stoi. Gra polega na tym, że trzeba doprowadzić zwierzątka do igloo, które jest na drugiej wysepce przez most. Fantastyczne jest to, że nie trzeba wybierać jednego zwierzątka, każdy może poruszać się wszystkimi i tym sposobem gra nie jest rywalizacją, tylko wspólnym dążeniem do celu. Na kostce nie ma oczek, są obrazki i każdy z nich coś znaczy i podpowiada, co należy zrobić. Gra stworzona jest w taki sposób, że już 2,5 latki będą nią zainteresowane.

Piękna jest prawda? Mnie zauroczyła od razu, jeszcze w czeluściach internetu, gdy nie była materialna 🙂 Z czystym sumieniem polecam. Kupujcie i grajcie ze swoimi maluczkimi!

 

 

Co daje gra w tę konkretną planszówkę?

Pokazuje, że istnieje inny ciekawy świat poza zabawkami, książkami i bajkami

Jest miłym wstępem do nauki podążania za zasadami/regułami gry w tym czekaniu na swoją kolej

Wydłuża czas koncentracji

Uczy współdziałania

Pokazuje dziecku w jaki fajny sposób można się jeszcze bawić z rodzicem, a rodzicowi jak z dzieckiem

…. miejsce na Wasze sugestie 🙂