Często spotykamy się ze stereotypowym podejściem do roli ojca i matki. Niejednokrotne zwracanie się np. przez lekarza, przy wypisywaniu recepty tylko do matki zamiast do ojca, mimo że w gabinecie są oboje jest częste. Świetna byłaby równowaga, czyli zwracanie się do obojga, ale chyba ciężko o taką podzielność. Tego typu zachowania utwierdzają w przekonaniu, że ciągle przewija się obraz matki, w głównej mierze zajmującej się dziećmi i ojca z doskoku. Jest to w dużym stopniu bardzo krzywdzące dla ojców, a niektórych niestety tylko to wzmacnia w tej mało zaangażowanej roli. Stale wzrasta odsetek zaangażowanych ojców połowicznie “odbywających służbę” przy dziecku wraz z matką dlatego tym bardziej jest to niesprawiedliwe. Uważam, że takich mężczyzn należy tylko wzmacniać, podziwiać i brać przykład, a nie ignorować, ale to chyba dopiero nastąpi za dobre kilkadziesiąt lat. Dowodem na to jest oburzenie wiekowych, starszych panów na to, co się teraz dzieje z mężczyznami, że bawią się ze swoimi dziećmi,usypiają je, nie mówiąc o zmianie pieluchy czy przechodzeniem na tacierzyński. No jak tak można?- pytają. No właśnie można! Dzięki takim ojcom dzieci mogą poznać świat z dwóch perspektyw kobiety i mężczyzny i wtedy dopiero mogą stać się kompletnym człowiekiem.

Ojciec z definicji może począć dziecko i wychowanie oddać na barki kobiety albo brać w nim udział. Poczęcie to nic trudnego i bez wątpienia jest przyjemne, żaden to wysiłek, schody zaczynają się po narodzinach. Zostanie ojcem, jest prawdziwym egzaminem dojrzałości, który nie każdy zdaje. Jestem pełna podziwu dla mężczyzn, którzy ze spokojem wspierają swoje rozdarte psychicznie po porodzie partnerki. Często po nieprzespanych nocach, widząc je w fatalnym nastroju i formie, krzyczącym dziecku w tle, milionem rzeczy do zrobienia i jeszcze pracy zawodowej są wielkim wsparciem. To jest na pewno trudne i mi jako kobiecie ciężko sobie to wyobrazić  z drugiej strony dlatego chapeau bas drodzy panowie. Pierwszy egzamin zaliczony, ale to dopiero początek, bo mimo że jest coraz łatwiej, to jest coraz trudniej. Dzieci są coraz bardziej wymagające i o wiele więcej trzeba włożyć wysiłku, by wyrósł z nich ktoś wartościowy. No i jaka jest rola ojca w tym czasie? No jaka? Oczywiście NiEZBĘDNA i NIEOCENIONA.

Od zarania dziejów wiadomo, że kobiety różnią się od mężczyzn i na odwrót pod wieloma względami, ale też pod wieloma jesteśmy podobni, mamy podobne cele, podobne światopoglądy etc. No i właśnie gdy łączymy się w pary i mamy dzieci są one naszymi obserwatorami. Jeżeli mają taką możliwość czerpią zarówno z jednego źródła, jak i z drugiego. Oba źródła są tak samo ważne i niezbędne, oba źródła dziecko chce poznać i mieć do nich dostęp.O roli matki wielokrotnie się wypowiadano i nie będę się rozwodzić, dziś trochę o ojcu.

Co dziecku daje ojciec? Bardzo wiele – poczucie bezpieczeństwa, wzorzec mężczyzny, który później siłą rzeczy się powiela lub szuka, odmienne formy rozrywki, często bez zbytniej emocjonalności matki spojrzenie na świat i stawianie czoła problemom. Ojciec często stawia wyzwania, daje męskie wsparcie, jest autorytetem, a czasem konstruktywnym krytykiem. Tata jest przede wszystkim kimś innym niż mama, inaczej podchodzi do wielu spraw, inaczej je rozwiązuje i załatwia, inaczej komentuje, rozmawia, inaczej nie pochwala i stawia do pionu, inaczej spędza czas wolny i ma inne zainteresowania.  Tata to tata i bez niego świat jest zupełnie inny i nieskładny.

 

Najważniejsze jest, żeby był, uczestniczył w życiu małego, średniego i dorosłego człowieka, bo gdy go brakuje to dziecko jest już na zawsze w jakiś ważny sposób niekompletne. Jedno sobie z tym brakiem jakoś poradzi, a inne nie.

I z tym Was zostawiam…