Nadchodzi taki dzień w życiu każdego małego człowieka, że zabawki, które obecne są w domu, stają się mało atrakcyjne. Najczęściej trwa to przez cały dzień lub jego połowę.  Często zaczyna się się wtedy szkoła przetrwania dla rodziców, opiekunów, starszego rodzeństwa – dla wszystkich. Dziecko tego dnia jest głośniejsze i żywsze niż zwykle. Ma masę fantastycznych pomysłów. Wdrapuje się, skacze, biega, krzyczy, prosi o uwagę, czasem krzyczy o uwagę. Po godzinie tak wzmożonej aktywności naszych pociech, mamy ochotę zamknąć się np. w łazience i po prostu się ukryć. Podczas tych dni, można pomarzyć o zrobieniu czegokolwiek, jeśli nie zaczniemy działać. Kreatywność jest tutaj wybawieniem. No i właśnie Ci kreatywni sobie jakoś radzą, a co z resztą? Dla reszty mam podpowiedź OT CO! Przedstawiam propozycję na zaplanowanie zabawy, którą większość z Was może spokojnie stworzyć w domu. Jest nią zabawa w miasteczko. Do wersji podstawowej potrzebne są czyste kartki (mogą być różnej wielkości), klej, kredki i flamastry. Pozostałe rzeczy są już zależne od zainteresowań dzieci.

 

W naszym przypadku pierwszym etapem było ustalenie kształtu miasta i połączenie kartek klejem. Później stworzyliśmy ulicę, a następnie wspólne wymyślaliśmy, dokąd nasze autka będą jeździć. Tym sposobem pojawiła się plaża, stworzona z kaszy manny, gabinet doktora, dom babci i dziadków, morze, basen, zoo, supermarket z parkingiem.

W każdym z tych miejsc pojawiały się zabawki, które najczęściej nie są w użyciu na co dzień, ale w tej sytuacji sprawdziły się idealnie. W zoo można było odwiedzić zwierzaki z różnych stron świata, w morzu pływały magnesowe rybki i rekiny, a ludźmi były ludziki z dawno zapomnianego Lego. Nie byłabym sobą, gdybym nie wplotła elementów rodem z mojego zboczenia zawodowego, a mianowicie wykorzystałam naszą zabawę do utrwalenia i nauki zachowań społecznych np. jak należy zachować się w sklepie, przy kasie, u doktora etc. Wplataliśmy również elementy matematyczne np. przy kasie i na parkingu trzeba było zapłacić określoną kwotę za bilety.

Nasza zabawa trwała około godziny, a potem moje dziecko jak zaczarowane wróciło do zabawy zabawkami, które wcześniej porzuciło.

Podsumowując, jakie korzyści płyną z tego typu zabawy:

  • dziecko uczy się, jak można poza zabawkami zakupionymi w sklepie, zaplanować swój czas wolny
  • podczas wspólnego rysowania miejsc i ulic, dziecko ćwiczy rączkę – motorykę małą
  • prowadzone między postaciami dialogi uczą/utrwalają formę wypowiedzi w tym budowanie zdań
  • pobudza kreatywność dziecka
  • uczy planowania
  • jak już wspomniałam, uczy i utrwala jak zachowywać się w danych miejscach, sytuacjach